FLORET. Aby ginął tylko jeden.

„Najpiękniejszym zadaniem szermierki jest korzystnie rozwijać zarówno sprawności ciała, jak i ducha.” (Louis-Justin Lafaugere).


W połowie XVII wieku we Francji, za panowania „Króla Słońce” Ludwika XIV, notabene znakomitego szermierza, miłośnika i opiekuna tej Sztuki, do sal szermierczych wprowadzono nową broń – floret. Nazwa pochodzi od francuskiego słowa „la fleur” – kwiat, ponieważ zakończony ochronnym, metalowym poszerzeniem sztych głowni floretu pierwotnie przypominał pączek kwiatu.

Floret powstał jako broń treningowa przeznaczona do nauki walki bronią „ostrą”, początkowo rapierem okresu przejściowego, a później szpadą dworską.

Pomimo swojej pierwotnej funkcji, broni tej używano również do rozstrzygania sporów. W pierwszej połowie XIX wieku we Francji, pojedynki na zaostrzone florety cieszył się niezwykłą „popularnością”. Jak wynika z zachowanych dokumentów, cały szereg słynnych walk stoczono właśnie przy pomocy floretów, między innymi głośny pojedynek dwóch znakomitych fechmistrzów Bertranda i Lafaugere’a (1825)[1], w którym znacznie młodszy Bertrand błyskawiczną odpowiedzą po zasłonie przeciwczwartej[2] przebił jednocześnie ramię i pierś swojego przeciwnika. Przez długi czas florety były jedyną bronią pojedynkową urzędowo dozwoloną w armii francuskiej. Dopiero wydany w 1890 roku okólnik podpisany przez Ministra Wojny M. de Freycineta zezwalał na pojedynki na szpady oficerom w formacjach pieszych, a na szable w oddziałach konnych.

Niemniej jednak, w długim okresie swojego rozwoju szermierka na florety była głównie traktowana jako ćwiczenia przygotowujące do prawdziwej walki, a potem również jako swoista „rekreacja ruchowa”.

Konstrukcja pierwszych floretów francuskich, w XVII wieku, opierała się na prostym uchwycie o przekroju kwadratowym lub okrągłym oraz jelcu w postaci kilku obłęków z prętów metalowych, nieco przypominających znacznie uproszczoną oprawę rapierową. Głownie floretowe początkowo były płaskie, później dopiero zyskały przekrój kwadratu i prostokąta. W porównaniu z dzisiejszymi głowniami sportowymi (szczególnie elektrycznymi) charakteryzowały się dużą sztywnością. Trzony rękojeści najstarszych floretów były okrągłe i wyraźnie zwężające się ku głowicy. Z czasem zyskały przekrój w przybliżeniu kwadratowy i kształt lekko wyprofilowany w dwóch płaszczyznach, co znacznie poprawiło ułożenie rękojeści w dłoni.

Sztych głowni zabezpieczał niewielkich rozmiarów metalowy guziczek (punta), na który nakładano jeszcze skórę, dla ochrony przed zranieniem ćwiczących. Oprawy pierwszych floretów, pomimo istnienia ricassa, trzymano tylko za uchwyt, bez zakładania palców za poprzeczkę.

Pod koniec XVIII wieku oprawa rękojeści uległa dalszemu uproszczeniu tak, że w XIX wieku składała się już tylko z głowicy prostego uchwytu oraz jelca w kształcie ósemki wykonanej z prętów. Puste „oczka” ósemki wypełniano grubą skórą dla lepszego zabezpieczenia dłoni przed przypadkowym trafieniem.

Długość głowni floretu była początkowo taka, jak broni, którą zastępował w sali szermierczej (rapier okresu przejściowego). Jednak wkrótce głownie nowej broni – szpad dworskich okazały się krótsze (ok.80cm), a klingi floretów zaczęły się znacznie od nich różnić pozostając przy swojej pierwotnej długości (ok.100cm). Należy zaznaczyć, że w omawianym okresie nie było żadnej unifikacji dotyczącej parametrów wymiarowych i wagowych broni treningowej.


Ilustracja nr 1 – Natarcie pchnięciem w linii czwartej wykonana krokiem przestawnym, parowana zasłoną czwartą (quarte). Labat „L’Art de l’Epee.” Tuluza 1690

Na rycinach słynnego dzieła Labata[3] przedstawiono w rękach szermierzy nieproporcjonalnie duże florety. Możemy przypuszczać, że był to zabieg celowy zmierzający do lepszego zobrazowania działań wykonywanych tą bronią oraz jej wzajemnego położenia. Na uwagę zasługuje fakt, iż głownie zilustrowanych floretów mają bardzo wyraźnie zaznaczoną krzywiznę (podgięcie) w części sztychowej. Jest prawdopodobne, że podobnie jak dzisiaj, wyginano w ten sposób klingi, aby lepiej amortyzowały siłę osadzanych pchnięć, choć sam Labat wyrażał się o tej praktyce z pewnym pobłażaniem.

Ilustracja nr 2 – Oprawy floretów. a.) klasyczna oprawa francuska, b.) francuska oprawa ze skobelkiem, c.) oprawa hiszpańska niekiedy nazywana też portugalską.

Obecna budowa floretu typu francuskiego jest wynikiem długich przemian i przeobrażeń. Składa się z: głowni o przekroju kwadratowym i długości 90cm, niewielkiego kosza w kształcie okrągłej tarczki (o średnicy max.12cm) oraz lekko profilowanego w dwóch płaszczyznach trzonu rękojeści i stanowiącej niejako jego przedłużenie głowicy.

Ilustracja nr 3 – Oprawy floretów włoskich. d.) klasyczna oprawa włoska, e.) oprawa włoska z przesuniętym anatomicznie jelcem, f.) oprawa stylizowana na rapier okresu przejściowego z profilowanym trzonem rękojeści.

Włosi w konstrukcji floretów wykazali swoje przywiązanie do tradycji rapieru. Pierwsze florety włoskie miały bardzo długie głownie, a oprawy oprócz tarczki posiadały również jelec i oślą podkowę. Ze względu na taką formę oprawy, głownie włoskie musiały posiadać ricasso przystosowane do trzymania palcem wskazującym i kciukiem, tak jak niegdyś rapiery. Floret włoski przetrwał w szermierce sportowej do połowy XX wieku, kiedy do właściwie przestał być używany i został wyparty przez belgijską (anatomiczną) oprawę floretową.

Ilustracja nr 4 – Oprawy anatomiczne floretów belgijskich.

Florety francuskie i włoskie przez bardzo długi czasu różniły się bardzo rozmiarami i ciężarem. Dopiero pierwsze Igrzyska Olimpijskie ery nowożytnej wprowadziły konieczność ujednolicenia, co ostatecznie nastąpiło po powołaniu do życia Międzynarodowej Federacji Szermierczej (FIE) w roku 1914. Również szermierka włoska i francuska przez wiele dziesięcioleci rozwijała się bardzo odmiennymi drogami tworząc charakterystyczne szkoły narodowe, ale to już temat na osobny artykuł.

Od początku istnienia floretu, w ćwiczeniach i walkach tą bronią stosowano pewne przepisy umowne, tzw. konwencje floretowe, takie jak: pierwszeństwo natarcia, pierwszeństwo odpowiedzi i bardzo znaczne ograniczenie pola trafienia. Potem dodano jeszcze pierwszeństwo linii. Powyższe zasady, powstałe jeszcze w XVII wieku, przetrwały z różnymi zmianami i poprawkami do dnia dzisiejszego i stanowią podstawę regulaminu Międzynarodowej Federacji Szermierczej (FIE) we współczesnej szermierce sportowej.

W pierwszym okresie rozwoju szermierki na florety nie znano jeszcze masek ochraniających twarz[4]. Ćwiczenia szermiercze nie były zatem zajęciem zbyt bezpiecznym i nie sprzyjały wykazywaniu dużej szybkości przez walczących. Aby uniknąć wypadków znacznie ograniczono pole trafienia (powierzchnie ważnych trafień) do prawej górnej powierzchni klatki piersiowej. Zalecano również ścisłe przestrzeganie ustalonych zasad ciągłości starcia. Z czasem rozszerzono zakres dozwolonych działań szermierczych. Stopniowo powiększano też ważną powierzchnię trafień: najpierw do całej przedniej części tułowia od pasa w górę, następnie dodano również plecy, dalej podbrzusze i ramiona do stawów łokciowych (w roku 1902). Ostatecznie w 1923 roku decyzją przedolimpijskiego Kongresu FIE, wyłączono ramiona z pola trafienia, określając w ten sposób ważną powierzchnię trafień obowiązującą do dnia dzisiejszego.

W utrzymaniu zasad umownych pewną rolę odgrywały również względy dydaktyczne w postaci dążności do dużej precyzji ruchów i niejako „zmuszenia” do przestrzegania i stosowania w walce pojedynkowej „bezpiecznych” zasad taktycznych, takich jak:

 

  • najbardziej śmiercionośne jest pchnięcie w tułów (stąd ograniczenia pola trafienia),
  • najprostszym, najskuteczniejszym i najpewniejszym jest pchnięcie proste (stąd zasada pierwszeństwa natarcia przed przeciwnatarciem),
  • w przypadku parowania naszego natarcia przez przeciwnika, ponawianie pchnięcia jest ryzykowne (stąd pierwszeństwo odpowiedzi),
  • broń przeciwnika trzymana w wyciągniętej ręce ze sztychem skierowanym w nasze ciało stanowi poważne zagrożenie podczas natarcia i dlatego winna być najpierw odsunięta (stąd pierwszeństwo linii).

 

Nie można pominąć faktu, iż zasady umowne i ograniczone pole trafienia od początku swojego istnienia były przyczyną oszustw i nadużyć. Szermierze w starciach ćwiczebnych i w publicznych walkach pokazowych, zwłaszcza w tych, w których liczono trafienia, uciekali się do różnych sztuczek, aby tylko zasłonić ustalone pole trafienia (pochylano w dół głowę, zasłaniano się ramieniem ręki nieuzbrojonej, czy też odwracano się plecami itp.) Możliwość wykorzystywania powyższych nadużyć zniechęciła do studiowania floretu wielu wybitnych szermierzy. Sztandarowym przykładem zaistnienia takiego stanu rzecz jest przypadek francuskiego pisarza J.J.Renaud’a, który opisuje swoją walkę na florety ze słabszym przeciwnikiem permanentnie nadużywającym zasad umownych poprzez zasłanianie pola trafienia[5]. W efekcie Renaud musiał zadać mu dwadzieścia trafień zanim zaliczono mu przepisowe pięć. Po tej walce pisarz „porzucił” floret na rzecz nowej, wprowadzanej właśnie do sal szermierczych broni (koniec XIX wieku) – szpady treningowej i stał się jej gorącym orędownikiem.

Od momentu swojego powstania do połowy XVIII wieku szermierka na florety była na wskroś realistyczna (mimo zasad umownych) i służyła wyłącznie przygotowaniu do walki ostrą szpadą. W połowie XVIII wieku, obok nurtu realistyczno-pojedynkowego, pojawił się nurt „rekreacyjno-sportowy” szermierki na florety.

Pierwszym wielkim mistrzem, który zwracał ogromną wagę na umowność i stylizację szermierki floretem (niezależnie od tego, czy ćwiczenia miały przygotowywać do realnej walki w pojedynku, czy też nie), był Domenico Angelo, który wydał w roku 1763 jeden z najbardziej znanych podręczników szermierczych[6]. Traktował on szermierkę jako miły i pożyteczny sport, kształtujący pozę, elegancje ruchów i zręczność. Angelo uznawał tylko trafienia w pierś. Uważał, że po poprawnym wykonaniu zasłony, która obroniła przed natarciem przeciwnika, należy mu pozwolić na powrót do postawy szermierczej, a dopiero potem odpowiadać swoim natarciem. Podobnie w przypadku natarcia z użyciem wielu działań zwodzonych, nie „wypadało” dawać pchnięcia wyprzedzającego, ale należało reagować zasłonami na kolejne zwody i bronić się dopiero przed końcowym ruchem natarcia. Była to więc szermierka pełna wdzięku, eleganckich ruchów, ale nader umowna i pozbawiona wielu elementów realnej walki.

Syn Angelo – Harry – był pierwszym fechmistrzem, który wręcz zalecał ćwiczenia szermiercze dla pań. Pierwszymi jego uczennicami były aktorki teatralne, które marzyły o roli Hamleta.

W drugiej połowie XIX wieku, mimo krótkiego powrotu do realistycznej bojowości, szermierka na florety ponownie stała się bardzo „akademicka”, pełna przeróżnych konwencji (co „wypada” a czego „nie wypada” zastosować w walce), stylizowana i sztuczna. Marcel Prevost tak pisał wówczas o szermierce na florety: „Słowo szermierka oznacza, bez potrzeby określania, szermierkę na florety, to znaczy wytworną i arbitralną zabawę, którą rozgrywano przyborami mniej więcej tak umownymi, jak w golfie czy hokeju. Gra ta korzystna zresztą jest dla mięśni i sprawności ćwiczących, ale stosunek jej do obrony jest raczej mglisty, jako że zakłada obecność dwóch przeciwników nierzeczywistych, których głowy, ramiona, nogi... rzekomo nie podlegają trafieniom. Nazywano więc traktatem szermierczym dzieło wyjaśniające zasady tej szlachetnej zabawy i środki doskonalenia się w niej.”[7]

Koniec XIX wieku przyniósł ogromną dominację umowność w posługiwaniu się floretem. Była to epoka „assaults de gala”, akademii szermierczych, walk pokazowych oglądanych przez liczną widownię, która nie liczyła trafień, ale podziwiała postawę, ubiór, piękno ruchów, precyzję prowadzenia broni i przemyślność działań. Szermierze prawie nie poruszali się po polu walki, ale wykonywali wypady z miejsca, często starając się trafić złożoną przeciwodpowiedzią. W przypadku zwarcia lub chaotyczności starcia, natychmiast wracali do postawy szermierczej.


Ilustracja nr 5 – Ćwiczenia floretem pod kierunkiem fechmistrza w XIX-wiecznej sali szermierczej.

W XX wieku, wraz z dalszym upowszechnianiem się szermierki zdążającej w kierunku wyczynu sportowego, walka na florety powróciła do swoich realistycznych i na wskroś bojowych „korzeni”. Taki jej obraz utrzymał się do dnia dzisiejszego w postaci sportowej szermierki na florety.

W ujęciu zawodów sportowych floret, przez długie lata, był jedyną bronią białą, jaką uprawiały kobiety. Uważano bowiem, że szabla z racji stosowanych cięć jest zbyt urazowa, a ochronne bluzy szablistów za ciężkie. Szpada zaś, ze swoim brakiem jakichkolwiek zasad umownych, jawiła się jako broń bardzo brutalna. Jedynie floret odpowiadał ówczesnemu wyobrażeniu, jakie stawiano broni przeznaczonej dla płci pięknej. Dopiero w drugiej połowie XX wieku rozszerzono udział kobiet również w dwóch innych rodzajach broni szermierczej.

Do połowy XX wieku w nauczaniu szermierki floret pełnił funkcję „broni wprowadzającej”. Od ćwiczeń i walki floretem rozpoczynano naukę szermierki sportowej niezależnie od tego, w jakiej broni w przyszłości miał specjalizować się zawodnik. Był to wynik poglądu, że floret charakteryzujący się niewielką wagą, będzie najodpowiedniejszy dla bardzo młodego człowieka rozpoczynającego swoją karierę zawodniczą. Ponadto sądzono, że precyzji posługiwania się bronią białą najlepiej można nauczyć się właśnie floretem, oraz że zrozumienie zasad umownych, będących podstawą szermierki na florety, pozwoli na lepsze pojmowanie walki szermierczej w ogóle. Obecnie jednak zrezygnowano w sporcie z takiego zapatrywania na rzecz wąskiej specjalizacji w konkretnej broni. Jest to bez wątpienia wynik wciąż wzrastającego nacisku na atletyczny wyczyn sportowy.

Efekty jednak można zauważyć na planszach całego świata w postaci olbrzymiego zubożenia techniki, co z kolei przekłada się na małą efektowność walki i brak zainteresowania publiczności.

Podsumowując, wartym podkreślenia jest fakt, że powodem powstania i stosowania zasad obowiązujących we florecie, obok czynnika bezpieczeństwa w trakcie ćwiczeń, jest zasadniczo próba rozwiązania odwiecznego problemu pojawiającego się przy pojedynku na broń białą. Jest to problem obopólnego trafienia, kiedy obaj szermierze zostają ranni bądź ponoszą śmierć. Powyższa sytuacja nie leży, bowiem w interesie żadnej z walczących stron. Wnosząc z doświadczeń blisko 350 letniego stosowania konwencji floretowej, jest to próba dość udana. Nie zapewnia wprawdzie stuprocentowej pewności jednostronnej przegranej, ale w znaczący sposób zwiększa prawdopodobieństwo takiego zakończenia walki. A właśnie taki rezultat zdecydowanie satysfakcjonuje każdego racjonalnie myślącego szermierza szczególnie, jeśli to nie on jest stroną przegrywającą.

Same zasady umowne, które we wstępnym okresie nauki mogą nastręczać ćwiczącym pewne trudności, w efekcie przyczyniają się do znacznego wzrostu efektowności walk, pozbawiając je elementów „nieczytelnych” i chaotycznych. Ponadto, co chyba dla szermierzy ważniejsze, konwencja floretowa poprzez wymuszenie przyjęcia określonej taktyki (faworyzującej działania obronne), pozwala na uzyskiwanie tzw. „czystych” (czytelnych) trafień tylko przez jedną z walczących stron.
 
 


[1] J.D.Aylward „The English Masters of Arms. From the Twelve to the Twentieth Century.” London 1956.

[2] Fracois-Joseph Bertrand, zwany także „Napoleonem floretu” słynął z perfekcyjnego opracowania i wykonywania okrężnej zasłony przeciwczwartej oraz niezwykle szybkiej odpowiedzi po niej.

[3] Labat „L’Art de l’Epee.” Tuluza 1690.

[4] Maski szermiercze, zbliżone do współczesnych, po raz pierwszy wprowadził do swojej sali w Paryżu francuski fechmistrz La Boissiere w 1780r. Mimo początkowego oporu ze strony niektórych fechmistrzów, wkrótce ten nowy rodzaj ekwipunku szermierczego zaczął być powszechnie stosowany i jest tak do dziś, co w sposób znaczący przyczyniło się do rozwoju szermierki.

[5] J.J.Renaud „L’Escrime.” Paris 1911.

[6] D.Angelo „L’ecole des Armes.” London 1763.

[7] Z.Czajkowski „Zasady umowne w szermierce na florety.” „Kultura Fizyczna” nr 5-6/1983.



Wszystkich gorąco zachęcam do spróbowania swoich sił w tej Szlachetnej Sztuce.

© Marcin Żmudzki
Warszawa 12 Maja 2004r
.

 

 

 
   
 
    © 2008 - 2018 pozycjonowanie SEMCENTRUM